poniedziałek, 6 lipca 2015

Pożegnanie

Nadszedł ten czas...

Mój blog został stworzony na potrzeby napisania pracy licencjackiej i magisterskiej. Studia całe szczęście już za mną, obie prace obronione na 5.

Niestety, obecnie moje życie wypełnione jest po brzegi i nie mam czasu na siedzenie przed komputerem.  Postanowiłam jednak nie kasować bloga, bo być może ktoś skorzysta jeszcze z przepisów.

Dziękuję wszystkim za czytanie, komentowanie, obserwowanie. Życzę Wam powodzenia w kuchennych doświadczeniach i blogowaniu.

piątek, 15 maja 2015

Pełnoziarnista lasagne ze szpinakiem, tuńczykiem i sosem pomidorowym

Ostatnio mam szaleńczy czas  - praca, treningi, końcówka studiów + pisanie magisterki. A jeszcze trzeba znaleźć czas na jakies rozrywki! Stąd nie było ostatnio czasu, ani ochoty na eksperyemtny kulinarne. Ale wszystko zmienia grypa i zwolnienie lekarskie. Jak człowiek siedzi za długo w domu to przychodzą mu do głowy ciekawe rzeczy.

Pełnoziarnista lasagne ze szpinakiem, tuńczykiem i sosem pomidorowym
Składniki (na dwie porcje):
80g makaronu lasagne pełnoziarnistego
200g mrożonego szpinaku
puszka tuńczyka z wody
jajo (z wolnego wybiegu)
mały koncentrat pomidorowy
ząbek czosnku
przyprawy: sól morska, chilli, słodka papryka, oregano, bazylia, tymianek

Makaron wrzuam na wrzątek i gotuję 4 minuty. Odsączam.
Szpinak rozmrażam w rondelku, dodaję czosnek i przyprawy.
Do koncentratu dodaję wodę i przyprawy.
Mieszam przestudzony szpinak z tuńczykiem i jajkiem.
W naczynku żaroodpornym układam kolejno: makaron, sos pomidorowy, masę szpinakowo-tuńczykową. I tak do wyczerpania składników. Jak ktoś może sobie pozwolić to na wierzchu można ułożyć ser żółty / mozzarellę.
Piekę 30minut w 200 stopniach.

Jedna porcja ma 295kcal, 31g białka, 5,1g tłuszczu, 30,5g węglowodanów i 7,5g błonnika. 


środa, 1 kwietnia 2015

Kalendarz roślin sezonowych - kwiecień

Choć od prawie dwóch tygodni mamy kalendarzową wiosnę, to pogoda nie rozpieszcza. A i w kalendarzu jakoś mniej warzyw i owoców... Ale nie martwcie się! To okres przejściowy, bo już od maja kalendarz będzie wypełniał się coraz mocniej i to nie byle czym, bo "prawdziwymi" truskawkami, nektarynkami, świeżutkimi warzywami... Będzie pysznie! A tymczasem możemy cieszyć się pierwszym rabarbarem, boćwiną i dymką. Smakujcie sezonowo!



poniedziałek, 30 marca 2015

Proteinowy krem z awokado na słodko (bezglutenowy)

Awokado i szpinak, z powodu niezbyt wyrazistego smaku traktuje jako bazę zarówno do słonych, jak i słodkich potraw. Dlatego ten słodki, gęsty krem, obok guacamole jest jednym z moich ulubionych sposobów na awokado. Sprawdza się jako dodatek do kanapki, przełożenie do ciasta / placuszków, czy też samodzielny deser. Tym razem postanowiłam uczynić go źródłem białka.

Proteinowy krem z awokado na słodko
Składniki (na jedną porcję)
-małe awokado (95g)
-20g odżywki białkowej o smaku śmietankowym (ew. mleka w proszku)
-cynamon
 
Awokado przeciskam przez praskę do ziemniaków (można zblendować). Dodaję odżywkę, cynamon i odrobinę wody, mieszam do uzyskania jednolitej konsystencji.

Na zdjęciu podałam na waflach ryżowych z owocami i "frostingiem" z odżywki białkowej.

Porcja kremu ma 242kcal, 23,9g białka, 14,5g tłuszczu, 7g węglowodanów i 3,3g błonnika.


środa, 18 marca 2015

Białkowe placuszki ryżowe z cukinią (bezglutenowe)

Ostatnio to danio bardzo często ląduje u mnie na kolacji. Jest proste i szybkie w przygotowaniu, a także dobrze zbilansowane.Większość z nas ma potrzebne składniki w domu. Poza tym można zamienić cukinię na dowolne warzywa, a w wersji śniadaniowej owoce.

Białkowe placuszki ryżowe z cukinią
Składniki (na jedną porcję):
1 jajo + 1 białko (z wolnego wybiegu)
30g ryżu brązowego / basmati / dzikiego (ważony na sucho)
kilka plastrów cukinii
przyprawy: sól morska, pieprz, papryka słodka, czosnek, zioła prowansalskie
+ 2 łyżki przecieru pomidorowego + pół ząbka czosnku, zioła prowansalskie

Ryż gotuję.
Jajko i białko mieszam, dodaję ugotowany i lekko przestudzony ryż oraz pokrojoną w kosteczkę cukinię. Doprawiam. Smażę małe placuszki na patelni naleśnikowej bez tłuszczu. Podaję z sosem pomidorowym.

Cała porcja ma 239kcal, 15,6g białka, 6,3g tłuszczu, 30,8g węglowodanów i 1,2g błonnika.






piątek, 6 marca 2015

Bezglutenowe placuszki z serka wiejskiego (proteinowe)

Najprostsze, najpyszniejsze, idealne na leniwe, weekendowe śniadanie. Można dodać do nich każdy owoc, syrop, smarowidło. A przy tym są zdrowe i wysokobiałkowe. Idealne!

Bezglutenowe placuszki z serka wiejskiego
Składniki (na jedną porcję)
Placki:
-120g serka wiejskiego light
-4 łyżki mąki migdałowej
-jajo
-łyżeczka ksylitolu
-cynamon, wanilia
Dodatki:
- 30g serka wiejskiego light (pozostałego)
-pół banana
-łyżka masła migdałowego (u mnie domowe <3)
-łyżeczka nasion chia

Wszystkie składniki placuszków mieszam, dodaję cynamon i ziarenka z pół laski wanilii. Wylewam na patelnię naleśnikową, formuję małe placuszki i smażę bez tłuszczu z dwóch stron.
Przekładam dodatkami.

Jedna porcja ma 406kcal, 26,1g białka, 18g tłuszczu, 27g węglowodanów i 4,5g błonnika.

poniedziałek, 2 marca 2015

Kalendarz roślin sezonowych - marzec

Zaczął się marzec - piękny miesiąc. Miesiąc, w których przyroda zaczyna się budzić do życia. Miesiąc, w którym występuje pierwszy dzień wiosny. Choć w kalendarzu roślin jeszcze dość biednie, to już w kwietniu i maju zacznie się na całego. Osobiście nie mogę się doczekać prawdziwych, dojrzałych pomidorów i truskawek. A Wy na co czekacie?



czwartek, 26 lutego 2015

Paella na kaszy jaglanej z krewetkami (bezglutenowa, fit)

Na szczęście nie było w moim mieście poważnej zimy, a wiosna zdaje się już zbliżać wielkimi krokami. Tak bardzo czekam na nią i na lato, że postanowiłam zaserwować sobie danie, które przypomina mi wakacje w Hiszpanii. Ale oczywiście w zdrowej wersji!

 Paella na kaszy jaglanej z krewetkami
Składniki (na jedna porcję):
30g kaszy jaglanej (suchej)
100g mrożonych krewetek
5 pomidorków koktajlowych
50g cukinii
koncentrat pomidorowy
1/4 cebuli czerwonej
łyżeczka oliwy z oliwek
2 łyżki wina białego półsłodkiego
ząbek czosnku
przyprawy: sól himalajska, pieprz
cytryna, natka pietruszki

Kaszę jaglaną przepłukuję, zalewam wodą i gotuję do miękkości (około 20 minut). 
Krewetki rozmrażam, zalewam oliwą, dodaję wino, przyprawy i ząbek czosnku, wcieram dokładnie i odstawiam.
Cukinię, pomidorki i cebulę kroję według uznania.
Cebulkę wrzucam na patelnię, podsmażam, dorzucam krewetki. Smażę chwilkę i dodaję warzywa, koncentrat oraz odcedzoną kaszę jaglaną. Doprawiam do smaku.
Podaję z cytryną i świeżą natką pietruszki.

Jedna porcja ma 343kcal, 29,4g białka, 8,7g tłuszczu, 38,1g węglowodanów i 4,5g błonnika.





czwartek, 12 lutego 2015

Proteinowy muffin bez wyrzutów sumienia na tłusty czwartek (bezglutenowy)

Ja wiem, że dzisiaj wszędzie pączki, pączki, pączki, ewentualnie faworki. Ale są tacy ludzie jak ja, dla których pączki są za tłuste (a przez to niesmaczne). Są też zawodnicy, którzy na diecie redukcyjnej nie mogą sobie pozwolić na cheat meal. No i tacy, którzy zwyczajnie szukają alternatywy dla nudnawego pączka. Dla Was wszystkich dziś mam sycącego, dietetycznego, ale w pełni satysfakcjonującego MUFFINA.

Proteinowy, migdałowy muffin
Składniki (na jedną, dużą porcję):
40g mąki migdałowej
10g mąki kokosowej
łyżka ksylitolu
jajo (z wolnego wybiegu)
szklanka mleka 0,5%
łyżka suszonej żurawiny
łyżka słupków migdałów

Mąki i ksylitol mieszam. Dodaję jajo i mleko, mieszam do połączenia składników. Na koniec dodaję żurawinę i migdały. Przekładam ciasto do kokilki. Piekę 40-50 min w 180 stopniach.
Nie martwcie się brakiem sody, czy,  proszku do pieczenia. Muffin (jak widać) wyrasta ogromny.

Jeden wielki muffin ma 345kcal, 27,8g białka, 15,3g tłuszczu, 30,7g węglowodanów i 8,6g błonnika.
Muffin z połową szklanki jogurtu, łyżką granatu i łyżeczką sosu karmelowego bez cukru to: 386kcal, 29g białka, 16,4g tłuszczu, 34,2g węglowodanów i 9,2g błonnika.


Idealnie wilgotny, miękki w środku, ale z chrupiącą skórką!


PS: Ostatnio mam większe zapotrzebowanie na białko, stąd pojawia się dużo przepisów wysokobiałkowych. Dla zainteresowanych zakładka Proteinowe.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Kiss The Cook - pysznie i zdrowo

Dziś jest ten dzień. Najpiękniejszy, najpyszniejszy. Przy nim blednie Tłusty Czwartek i każde inne kulinarne święto. Tak...

Dzień pizzy.

Pizza. Dobra na kaca. Na randkę. Na obiad. Na kolację. Na imprezę. Na depresję. Na radość. Pizza jest dobra na wszystko! 

Z tej okazji recenzja wrocławskiej restauracji i pizzerii Kiss The Cook.

Kiss The Cook 

Kiss The Cook to dla mnie odkrycie roku. Restauracyjka mała, bardzo kameralna, daleko od centrum. Ale to właśnie takie restauracje potrafią zaskoczyć najbardziej pozytywnie. I tak było w tym wypadku.
Wystrój nie jest przesadzony. Proste, drewniane stoły i krzesła, otwarta kuchnia i gdzieniegdzie zielenina w ślicznych doniczkach. Miło i przyjemnie. 
Mimo dużego ruchu, kelnerka szybko organizuje nam miejsce i od razu proponuje napoje. Sezonowo podawane są domowe kompoty. Możemy również wybrać świeże soki z wielu owoców i warzyw oraz domowe nalewki. Decydujemy się na sok pomarańczowy oraz kompot śliwkowy (absolutnie genialny!) i zabieramy się za czytanie menu. 
Menu. Jedno z piękniejszych, najbardziej estetycznych kart jakie widziałam. Na szarym papierze, maszynowa czcionką. No i piękny jest nie tylko wygląd, ale i wnętrze.

Menu zmienia się sezonowo. Dań jest wystarczająco dużo, by każdy znalazł coś dla siebie. No i pizza. To co wyróżnia pizzę w Kiss The Cook to możliwość wyboru między ciastem pszennym, a razowym i bardzo oryginalne pomysły na pizzę. 
Decydujemy się na pizzę razową z krewetkami, szpinakiem i fetą oraz makaron soba z krewetkami, awokado, szpinakiem i sezamem. Wszelkie zmiany i kombinacje w składzie dań nie sprawiają problemu ani kelnerce, ani kucharzom. Zresztą obsługa jest bardzo przyjazna i posiada dużą wiedzę na temat dań, które podaje restauracja. 

Dania lądują na naszym stole po jakiś 15 minutach i zachęcają zarówno wyglądem, jak i zapachem.


Moja pizza była świetna! Aromatyczny sos, soczyste krewetki, nie za dużo sera i cienkie, ale mocno trzymające dodatki ciasto. Jedyne do czego mogę się przyczepić to twardawe ranty, ale przy pizzy pełnoziarnistej ciężko o brzegi pulchne niczym z pizzy hut. 
Makaron mojego Olczysława również miło nas zaskoczył. Nie był za suchy, krewetki były doskonale przyprawione i soczyste, a dodatki były tylko tłem, takim jakim powinny być. 

Chętnie pokusilibyśmy się na deser (para obok jadła crumble i tartę, które wyglądały wspaniale), ale nie mieliśmy już miejsca. Z pewnością jednak wrócimy do Kiss The Cook jeszcze nie raz, choć niestety nie jest to nasza strona miasta. 

Z czystym sumieniem polecam!

Więcej na stronie Kiss The Cook i facebooku.

Ja dzisiaj planuje domową pizzę na jaglanym spodzie (samo zdrowie!), a Wy jak świętujecie?